Menu

Wiewiora Wygrywa z Rakiem

historia małej Wiewióry

Na koniec i na początek

wiewiorawygrywazrakiem

Koniec roku skłania do przemysleń: zastanawiamy się nad tym co się wydarzyło, jakie plany udało się zrealizować, co poszło nie do końca po naszej myśli. Ja rownież nie oparłam się tej tradycji i spróbowałam spojrzeć z dystansu na to, co przyniósł mi 2018. I może wyda się to Wam dziwne (ja byłam zszokowana gdy sobie to uświadomiłam) ale miniony rom był chyba najlepszym w moim życiu. To byl z jednej strony rok wielkiego rozczarowania kiedy okazało się, ze leczenie radykalne się nie udało. Z drugiej jednak strony mijające dwanaście miesięcy przyniosło mi niesamowitą ilość pozytywnych emocji. Poznałam mnóstwo cudownych osób, które pomagaja innym na wiele sposobów. Okazało się, ze mogę liczyć na pomoc znajomych i zupełnie obcych mi ludzi wspierających mnie w leczeniu. Spędziłam cudowne chwile z rodzina i znajomymi siedząc, spacerując, rozmawiając i milcząc. Wspólnie oglądając w filmy, wędrować po lasach czy grając w gry. Niedawno obchodziłam tez pierwsza rocznice ślubu i muszę Wam powiedzieć ze bycie zoną tak fantastycznego męża jak mój jest świetna sprawą. Miałam tez zaszczyt zostać jedną z bohaterek książki "Kobieta" i uczestniczyć w akcji "Zdrowiej" stworzonej z myślą o pacjentach onkologicznych. Wiele wrażeń, wiele doświadczeń, w których przekraczałam swoje granice i wychodziłam do ludzi mówiąc o sprawach, które kiedyś byłyby dla mnie trudne. Czasem rożne osoby pytają mnie czy choroba zmienia coś w życiu. Czy świat staje się inny. Mogę z pełna odpowiedzialnością powiedzieć, ze dla mnie stał się piękniejszy. Nauczyłam się doceniać każdy poranek kiedy mogę wstać rano i robić to co zaplanowałam. Nauczyłam się tez nie mieć planów, bo czasem warto sobie pozwolić na nic nie robienie: na dzień spędzony na kanapie z dobra książka i pyszną herbatą. Czasem warto pójść z siostrą na kawę, z mężem na spacer, z koleżanką do kina.(albo w innej konfiguracji ;) to są chwile, które tworzą szczęście. Chwile, które warto doceniać i je pielęgnować. Trochę żałuje ze tego momentu zatrzymania, zadbania o chwile dla siebie i najbliższych musiała mnie nauczyć choroba, ale przecież lepiej późno niż wcale. W tym 2019 życzę Wam optymizmu, radości i szukania chwil szczęścia nawet w sytuacjach, które z pozoru mogą się wydawać beznadziejne. Przecież nawet po najczarniejszej nocy przychodzi świt.

© Wiewiora Wygrywa z Rakiem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci