Menu

Wiewiora Wygrywa z Rakiem

historia małej Wiewióry

Nie samymi lekami...

wiewiorawygrywazrakiem

 

Od kiedy zachorowałam wielokrotnie słyszałam, że w radzeniu sobie z chorobą nowotworową jedną z najważniejszych rzeczy jest nastawienie.  W praktyce łatwiej to powiedzieć niż zrobić. Pomimo tego, iż przez większość czasu starałam się podchodzić do tematu optymistycznie to w niektórych momentach ogarniała mnie najczarniejsza ciemność. Mroczne myśli wychodziły z szafy i wypełzały spod łóżka aby rzucić się na mnie, osaczyć z każdej strony zabierając dech w piersi.Trochę czasu minęło, zanim zrozumiałam, że z tymi koszmarami nie muszę sobie radzić sama - mogę poprosić o pomoc. Mogę porozmawiać z najbliższymi, a przede wszystkim poprosić o pomoc specjalistę. Panie psycholog, które spotykałam na swojej drodze pomogły mi nazwać swoje lęki. Pomogły mi wypowiedzieć to czym na początku nie chciałam "obarczać" nikogo z rodziny - przecież musiałam być "twarda". To te Panie sprawiły, iż uporządkowałam myśli i nauczyłam się jak i kiedy rozmawiać z najbliższymi. Bo jak pewnie się domyślacie trochę słabo rozmawiać z mężem o smierci w podróży poślubnej -  lepiej już po, żeby go tak całkiem nie wystraszyć :D

Dzięki nim zrozumiałam, że moje potrzeby są ważne i mam prawo do wszytskich emocji - ważne jest natomiast to, że jak sobie z nimi poradzę. W pełni zrozumiałam, że nie "muszę" i "powinnam" ale "chce" i "mogę" - To ogromnie ważne  w chorobie, która w duzym stopniu zabiera w  możliwość wyboru i poczucie kontroli nad  życiem. Dlatego jeśli macie problem, zmagacie się z trudną sytuacją to nie trzymajcie tego w sobie; podzielcie się swoimi obawami z kimś komu ufacie: z rodzina znajomymi. Nie bójcie się odwiedzić psychologa, bo oni nie gryzą ;) Na początku przeszło mi przez myśl: "co ludzie powiedzą. Nie dość że chora na raka to jeszcze na głowę"  Ale wiecie co? Już zawsze będę wdzięczna drobniutkiej Pani Psycholog, która podeszła do mnie w pierwszy dzień pobytu w szpitalu proponując rozmowę I drugiej Pani, w trakcie spotkania z którą mogłam sobie przeklinać przez łzy. Te spotkania dały mi tak potrzebna siłę.

Emocje i przekonania to taki dziwny twór nad którym trzeba nieustannie pracować dlatego ja ten weekend spędziłam z Krzyśkiem na warsztatach dla osób chorych i ich bliskich prowadzonych wg. metody Simontona. Te dwa dni pozwoliły nam zrozumieć lepiej swoje trudnośći i zasoby; oczekiwania i utrwalony sposób postępowania. Czy zdarzą nam się trudne chwile? Na pewno! Czy dzięki pracy nad swoimi relacjami i komunikacją będzie nam łatwiej? Ja jestem o tym przekonana!

ps. Ogromnie dziękuję Warszawskiemu Centrum Psychoonkologii za wspaniałe warsztaty. Robicie cudowną rzecz dla osób chorych i wspierających <3

na_bloga_53

 

na_bloga_11

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [LG] *.ap-media.pl

    Buziaki dla Was

© Wiewiora Wygrywa z Rakiem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci